Mapa serwisu Kontakt
Blog

Przewlekły stres a kondycja zębów

Suchość w ustach, nadwrażliwość dziąseł, wypadanie plomb w ciągu kilku tygodni po ich założeniu, nawracająca próchnica. To tylko kilka z wielu efektów życia w tzw. przewlekłym stresie. Wiele osób, które zmagają się z powyższymi problemami, nie zdaje sobie jednak sprawy z prawdziwych ich przyczyn. Może to dieta? Może zła technika mycia zębów? A może wina stomatologa, skoro nowo założona plomba, wypada zaledwie miesiąc po wizycie w gabinecie dentystycznym? Bo co właściwie

znaczy przewlekły stres?

Jest to sytuacja, w której organizm poddawany jest notorycznemu napięciu. Cierpi nie tylko psychika (stany lękowe, depresyjne, zmęczenie), ale i ciało. Układ pokarmowy reaguje bólami brzucha czy zgagą, układ krążenia nadciśnieniem i kołataniem serca, pojawiają się bóle głowy, wypadanie włosów, organizm jest bardziej podatny na infekcje, a jama ustna staje się często „sucha” – co zwiększa podatność na próchnicę. Do objawów przewlekłego stresu często dołącza bruksizm, czyli mimowolne zaciskanie zębów i zgrzytanie nimi tak silne, że prowadzi do mikrouszkodzeń i wypadania plomb. Niestety wiele osób nie traktuje tego rodzaju problemów poważnie, włącznie z tymi, którzy sami się z nim zmagają. Mówienie sobie, że to przejściowe, że problemy organizmu są pewnie „wyolbrzymiane” i utrzymywanie, że to „samo przejdzie” jest drogą do zguby. Przewlekły stres manifestuje się bowiem nie tylko objawami, ale jest wyraźnie widoczny choćby w morfologii. Podwyższona liczba neutrofili, leukocytów i monocytów, obniżona liczba limfocytów, a do tego wyższy poziom płytek krwi, cholesterolu i trójglicerydów – to najwyraźniejszy dowód na to, że dzieje się coś złego. Zwykle wartości te nie odbiegają od normy na tyle, by lekarz internista podejrzewał silny stan zapalny związany z konkretną chorobą, ale takie wyniki powinny być alarmujące. Jeśli zostaną wykluczone inne powody, które mogłyby wyjaśniać taki obraz krwi, warto udać się do stomatologa (stan jamy ustnej mówi wiele o stanie całego organizmu), a także do psychologa, który – być może – szybciej od nas samych zauważy towarzyszące nam napięcie, które „samo nie przechodzi”.

Obraz jamy ustnej przy przewlekłym stresie

jest łatwy do uchwycenia przez doświadczonego stomatologa. Przede wszystkim zauważy on zmiany na samych zębach (oznaki ich „ścierania” w czasie snu, kiedy najczęściej dochodzi do mimowolnego zaciskania szczęki i zgrzytania zębami). Dostrzegalne jest też kruszenie się (nawet, jeśli sami nie zauważymy drobnych zmian, dentysta dostrzeże je natychmiast) i pękanie szkliwa.
Stany zapalne dziąseł, obrzęki i krwawienie, to również efekt silnego stresu, podobnie jak podatność na owrzodzenia na błonie śluzowej (afty). Ponieważ organizm poddany ciągłemu napięciu, produkuje mniej śliny, łatwiej o rozwój próchnicy i nieświeży oddech.

Leczenie stomatologiczne

przy przewlekłym stresie nie może ograniczać się wyłącznie do „napraw”. Założona plomba może wypaść po kilku tygodniach, próchnica szybko nawrócić, a dziąsła – wciąż krwawić. Nie oznacza to jednak, że na wizytę w gabinecie dentystycznym należy udać się dopiero po przywróceniu emocjonalnej równowagi. O jamę ustną i spokój wewnętrzny warto zadbać równolegle. Psycholog czy psychiatra, jest w stanie pomóc w „przepracowaniu” problemów, które wywołują nawracający lęk i ciągłe napięcie, a jeśli pojawi się potrzeba wdrożenia leczenia, to również ono przyniesie ulgę. W tym samym czasie warto udać się do stomatologa i wyjaśnić sytuację oraz problemy manifestujące się w obrębie jamy ustnej. Nie jest to ani powód do wstydu, ani sytuacja, z jaką lekarz nie spotyka się na co dzień. Natomiast poinformowanie o przyczynie złego stanu zębów i dziąseł oraz o wdrożonych działaniach (jak na przykład o przyjmowanych lekach), ułatwi stomatologowi przygotowanie planu leczenia jamy ustnej, które nie będzie błędnym kołem, lecz sposobem na realne wyeliminowanie problemów i wyjście z niekończącego się cyklu „jednorazowych” rozwiązań.

Zobacz pozostałe wpisy