Mapa serwisu Kontakt
Blog

Czy krople do nosa wpływają na śluzówkę jamy ustnej?

Krople do nosa wydają się znakomitą i bezpieczną opcją przy problemach z oddychaniem przez nos. Wystarczy kilka aplikacji i niemal jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki można swobodniej oddychać, zasnąć – po prostu normalnie funkcjonować. Problem zaczyna się wtedy, gdy preparat przeznaczony na kilka dni staje się stałym elementem codziennego życia. Nos ponownie się zatyka, więc sięgamy po kolejną dawkę. Pojawia się chwilowa poprawa, a po kilku godzinach sytuacja wraca do punktu wyjścia. Wbrew pozorom, problem ten nie kończy się na szkodzeniu śluzówce nosa.

Dlaczego krople do nosa działają tak szybko?

Najpopularniejsze preparaty stosowane przy silnym zatkaniu nosa zawierają substancje obkurczające naczynia krwionośne błony śluzowej, między innymi ksylometazolinę lub oksymetazolinę. Ich działanie opiera się przede wszystkim na pobudzeniu receptorów adrenergicznych. Naczynia w błonie śluzowej nosa zwężają się, zmniejsza się jej przekrwienie i obrzęk, a kanały nosowe stają się drożne. Efekt może pojawić się bardzo szybko, dlatego takie preparaty są dla wielu osób wyjątkowo przekonujące i to właśnie

skuteczność może być pułapką

Jeżeli katar lub obrzęk nosa utrzymuje się dłużej, łatwo dojść do wniosku, że kolejne zastosowanie preparatu jest najlepszym rozwiązaniem. Tymczasem przy zbyt długim stosowaniu dochodzi do tzw. polekowego nieżytu nosa. Po ustąpieniu działania leku błona śluzowa ponownie puchnie, a zatkanie nosa może być jeszcze bardziej dokuczliwe. Pojawia się charakterystyczne błędne koło: preparat przynosi ulgę, jego działanie mija, nos ponownie się zatyka i potrzebna jest następna dawka.

Gdy nos jest zatkany

podświadomie zaczynamy oddychać przez usta. Może to być szczególnie wyraźne podczas snu, kiedy zupełnie nie kontrolujemy sposobu oddychania i nie sięgamy po krople.

Powietrze przepływające bezpośrednio przez jamę ustną przyspiesza odparowywanie wody z jej powierzchni. Jeżeli jednocześnie ślina jest produkowana w mniejszej ilości albo jej działanie ochronne zostaje osłabione przez inne przyjmowane leki, problem staje się jeszcze bardziej zauważalny.

Zatem, odpowiadając na pytanie postawione w tytule, krople do nosa pośrednio przyczyniają się do wysuszania śluzówki jamy ustnej. A jak wiemy,

sucha jama ustna to nie tylko nieprzyjemne uczucie

Ślina jest jednym z kluczowych elementów naturalnej ochrony jamy ustnej. Nawilża jej powierzchnię, ułatwia mówienie i połykanie, a także uczestniczy w ochronie zębów przed działaniem kwasów. Gdy jest jej za mało lub jama ustna jest stale przesuszona, pojawia się większa podatność na różnego rodzaju problemy.

Amerykańskie Towarzystwo Stomatologiczne wskazuje, że suchość jamy ustnej może wiązać się między innymi z większą częstością próchnicy, gromadzeniem płytki nazębnej, zapaleniem dziąseł i chorobami przyzębia. Sucha, delikatniejsza śluzówka może być również bardziej podatna na podrażnienia i urazy. Wśród możliwych następstw wymienia się także nieświeży oddech oraz infekcje, w tym kandydozę jamy ustnej.

Nie oznacza to, że osoba stosująca krople przez kilka dni nagle nabawi się próchnicy albo zapalenia dziąseł. Ryzyko dotyczy przede wszystkim sytuacji, w której suchość utrzymuje się dłużej i nakłada na inne czynniki, takie jak niedostateczna higiena, częste podjadanie, dieta bogata w cukry, palenie tytoniu czy stosowanie innych leków powodujących suchość.

Dziąsła mogą odczuć skutki długotrwałego przesuszenia

Przy prawidłowym nawilżeniu jama ustna ma znacznie lepsze warunki do samooczyszczania. Gdy śliny jest mało, płytka bakteryjna może łatwiej pozostawać na powierzchni zębów i w okolicy dziąseł.

W efekcie osoba, która podczas infekcji przez dłuższy czas oddycha przez usta, może zauważyć nie tylko uczucie lepkości czy suchości, ale również większą skłonność do podrażnienia dziąseł. Jeżeli do tego dochodzi gorsze szczotkowanie zębów z powodu złego samopoczucia albo częste sięganie po słodkie preparaty na gardło, problem się nasila.

Zęby również nie pozostają obojętne

Najbardziej konkretne zagrożenie dotyczy próchnicy. Przy niedostatecznym nawilżeniu jamy ustnej zęby tracą część ochronnego działania śliny. Dotyczy to zwłaszcza powierzchni bardziej podatnych na próchnicę, między innymi okolic szyjek zębów i odsłoniętych powierzchni korzeni. ADA wymienia próchnicę, odkładanie płytki, zapalenie dziąseł i zapalenie przyzębia wśród problemów, które mogą towarzyszyć kserostomii, czyli suchości jamy ustnej.

Warto więc zwrócić uwagę na pozornie banalną zmianę. Jeżeli podczas infekcji nagle zaczynamy mieć uczucie, że zęby są „lepkie”, częściej chce nam się pić, język „przykleja się” do podniebienia, a rano usta są bardzo suche, nie powinno się tego ignorować, zwłaszcza jeśli taki stan utrzymuje się także po ustąpieniu przeziębienia.

Nie tylko krople do nosa mogą wysuszać jamę ustną

Podczas przeziębienia wiele osób nie stosuje jednego preparatu, lecz kilka jednocześnie. Tabletka na przeziębienie, lek przeciwgorączkowy, preparat na katar, syrop i pastylki do ssania mogą być traktowane jako zupełnie niezależne środki. Tymczasem część ich składników może mieć podobny skutek uboczny.

Ma to znaczenie przy popularnych preparatach złożonych na przeziębienie. Jeden produkt może zawierać jednocześnie substancję przeciwbólową, przeciwgorączkową, przeciwhistaminową i obkurczającą naczynia. Jeżeli ktoś dodatkowo stosuje krople do nosa, łatwo stracić rachubę, ile różnych substancji przyjmuje w ciągu dnia.

W przypadku preparatów na kaszel i ból gardła pojawia się jeszcze inny problem. Niektóre syropy oraz pastylki do ssania zawierają cukry, a częste przyjmowanie takich produktów oznacza wielokrotny kontakt zębów z substancjami sprzyjającymi rozwojowi próchnicy.

Nie oznacza to oczywiście, że pojedyncza dawka syropu spowoduje uszkodzenie zębów. Znaczenie ma częstotliwość, czas stosowania i całokształt higieny jamy ustnej. Przy dłuższej chorobie warto więc sprawdzić skład stosowanego preparatu i, jeśli dostępna jest odpowiednia bezcukrowa wersja, rozważyć ją zamiast produktu zawierającego cukier.

Gdy przeziębienie „zatyka nos”

Choć związek między kroplami do nosa a stanem jamy ustnej nie jest bezpośrednim działaniem leku , to już długotrwałe jego stosowanie może prowadzić do polekowego nieżytu nosa, co sprzyja oddychaniu przez usta. A to powoduje przesuszenie, które (jeśli utrzymuje się długo) pogarsza stan śluzówki, dziąseł i zębów.

Do tego mogą dołączyć inne preparaty stosowane podczas infekcji, szczególnie leki przeciwhistaminowe i niektóre leki obkurczające naczynia, które również mogą zmniejszać komfort nawilżenia jamy ustnej.

Dlatego przy przeziębieniu warto patrzeć na leczenie trochę szerzej niż tylko przez pryzmat tego, czy nos jest drożny. Jeśli po chorobie utrzymuje się silna suchość ust, pieczenie śluzówki, częste podrażnienia, nieświeży oddech, krwawienie dziąseł albo pojawiają się nowe problemy z zębami, warto powiedzieć o tym stomatologowi. Równie ważne jest sprawdzenie wszystkich przyjmowanych preparatów, a nie tylko tych, które kojarzymy bezpośrednio z nosem.

Najprostsza zasada jest jednocześnie najbardziej praktyczna: krople obkurczające błonę śluzową nosa stosować tak długo i w takiej dawce, jak przewidziano dla konkretnego produktu. Jeśli po zakończeniu zalecanego okresu nos nadal jest zatkany, rozwiązaniem nie powinna być kolejna butelka tego samego preparatu. Właśnie wtedy warto poszukać przyczyny problemu, zanim nos, a pośrednio także jama ustna, zaczną płacić cenę za pozornie niewinne przedłużanie terapii.

Zobacz pozostałe wpisy